Sporo zamieszania powstało po ostatnich zawodach w pilotażu "Swoop Piaski'2007", które odbyły się 6-8 czerwca na zalewie w Ostrowie Wlkp. Organizatorem był Mahoo i na pewno miał sporo rzeczy na głowie - dodam, że sam startował w tych zawodach. Nie łatwo organizować, skakać i sędziować.
Tak naprawdę to zamieszanie było symboliczne - po prostu do dzisiaj nie wiedzieliśmy kto ile punktów zdobył i jakie miejsce zajął. Wyniki z poszczególnych konkurencji dostałem po miesiącu, ale to i tak niewiele zmieniło, bo pierwotnie przyjęty przez nas system punktacji okazał się być nie tylko niezgodny z obowiązującym regulaminem FAI, ale przede wszystkim był mało przejrzysty. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nieuczciwy. Nie ważne, bo...
...celem zawodów była przede wszystkim dobra zabawa i nauka, a nie wyłanianie zwycięzców. Wiadomo, że zawody to jednak zawody i każdy chciał wygrać. Prawda jest taka, że sami dopiero uczymy się nie tylko latać skoki zawodnicze, ale również je organizować czy sędziować. Nikt za nas tego nie zrobi. Aeroklub Polski już dawno się skompromitował w oczach cywilnych skoczków i nie tylko już nie wydaje licencji FAI (bo są gówno warte i nikt ich nie chce), ale też nie robi nic, aby organizować czy choćby promować współczesne, nowoczesne konkurencje spadochronowe. Zresztą jak sięgam pamięcią nigdy tego nie robił.
Chcemy nowoczesnych konkurencji, sami musimy je sobie zorganizować. Sami musimy zainteresować tym sportem publikę, ewentualnych sponsorów, ale przede wszystkim - musimy zacząć promować go najpierw w naszym środowisku. Jako zawodnik, jeszcze w tym roku, sam dokładnie nie znałem regulaminu, pomimo, że go niejednokrotnie czytałem. Wątpliwości było bez liku, głównie dotyczących celności - czy nogą dotykać sektorów pomiędzy bramkami, czy linii pomiędzy flagami danej bramki? Który sektor do lądowania powinniśmy liczyć? Pierwszy dotknięty, czy może ostatni? A może jeszcze inaczej? Pierwsza kolejka pokazała brutalną prawdę, że skakać to może i umiemy, ale zasad to my na pewno nie znamy. Zaczęło się wertowanie regulaminu, kolejne odprawy i... jakoś poszło.
Canopy Piloting to nowa dyscyplina, o której większość z nas jeszcze dzisiaj ma mgliste pojęcie. Pominę w tym wątku skoki FS (freestyle), ale powiem tylko, że naprawdę mamy czego się uczyć. A sztuka to nie łatwa, choćby dlatego, że system punktacji podstawowych konkurencji jest mocno skomplikowany. Nawet nie wyobrażam sobie punktowania i sędziowania konkurencji freestyle.
Najpierw napiszę o co chodzi w takich zawodach (może akurat ktoś z Was się tym zainteresuje). Zwykle rozgrywane są trzy konkurencje: odległościowa, celnościowa i prędkościowa. My natomiast zdecydowaliśmy się na rozegranie tylko dwóch pierwszych, pomijając skoki na speed.
Suma punktów (tak, tak! punktów) ze wszystkich konkurencji pozwoli wyłonić zwycięzcę. Problem tylko, że w każdej konkurencji liczy się zupełnie co innego - w pierwszej metry (w USA stopy), w drugiej (wyjątkowo) punkty, a w trzeciej czas (w sekundach). Skąd wziąć zatem punkty? Tutaj z pomocą przyjdzie nam system procentowy.
Konkurencja na odległość to po prostu zawody "kto dalej". Warunkiem jest zaliczenie bramki wejściowej (1,5 lub 3m wysokiej) o szerokości 10m. Podobnie jak w skokach narciarskich, zawodnik musi polecieć jak najdalej, nie wypadając z wyznaczonego flagami toru. Odległość od bramki wejściowej do pierwszego kontaktu z ziemią jest wynikiem zawodnika. Nie ma znaczenia czy policzymy ją w metrach, stopach czy łokciach, gdyż de facto wyniki podaje się w punktach procentowych. Jaka jest idea? Najdłuższy skok w danej kolejce jest liczony za 100%, czyli po prostu 100 punktów. Każdy, krótszy skok jest po prostu wartością procentową w stosunku do najdłuższego skoku w danej kolejce. Dla łatwego rachowania przyjmijmy, że najdłuższy skok w pierwszej kolejce to 100m, kolejne były na 95m, 50m i 25m. Zawodnicy dostaną kolejno 100,95,50 i 25 punktów. Punkty podaje się z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Taka formuła punktowania pozwala na porównywanie wyników i bardziej uczciwe rozgrywanie zawodów bez względu na warunki meteo. Nie porównujemy odległości w metrach czy stopach, a w punktach procentowych. Co ciekawe, taki system punktacji może spowodować, że całą konkurencję wygra zawodnik, który miał najmniejszą sumę liczoną w metrach z poszczególnych kolejek.
Dla przykładu wyobraźcie sobie taką sytuację: startuje 3 zawodników, rozgrywamy tylko dwie kolejki. Pierwsza kolejka rozgrywa się w wyjątkowo sprzyjających warunkach (z wiatrem) i zawodnicy lecą kolejno na 150m,140m i 130m. Zawodników oznaczmy kolejno literkami A, B i C. Po pierwszej kolejce punktacja wygląda tak: A-100, B-93,33, C-86,67. Teraz zmieniają się warunki meteo (pod wiatr) i uzyskiwane wyniki są dużo gorsze. Tym razem nasi zawodnicy polecieli kolejno na: 50m,55m i 60m. W drugiej kolejce zawodnik C dostał 100 punktów, B - 91,67, a zawodnik A - 83,33.
A 150m [100] 50m [83,33] 200m [183,33 pkt]
B 140m [93,33] 55m [91,67] 195m [185,00 pkt]
C 130m [86,67] 60m [100] 190m [186,67 pkt]
Suma punktów wskazuje, że zawody wygrał... zawodnik C z sumą 186,67 pkt, póżniej B (185,00 pkt) i na końcu C (183,33 pkt). Sumując metry, a nie punkty, kolejność powinna być całkowicie odwrócona! Zawodnik A miał ich w sumie 200m, B - 195m, a nasz zwycięzca - najmniej, bo tylko 190m. Może wydawać się to nielogiczne, ale tylko taki system punktacji daje równe szanse przy zmiennych warunkach w poszczególnych kolejkach. Wiemy już na czym polega konkurencja na odległość (distance) oraz jak powinna być punktowana. Pójdźmy dalej.
Kolejną rozgrywaną konkurencją jest celność (accuracy). W odróżnienia od klasycznej wersji skoków na celność, gdzie na dużych, przeraźliwie nudnych spadochronach należało trafić z pionu w punkt o średnicy 3cm (obecnie już chyba 2cm), wersja Swoopowa celności jest zdecydowanie bardziej widowiskowa. Ogólnie trzeba wejść w bramkę wejściową, zaliczyć punkty na wodzie (dotykając nogą wody w określonych miejscach), żeby docelowo wylądować w określonym (2-metrowym) sektorze wyznaczonym na plaży (ani dalej, ani bliżej). Punkty zbieramy za "dotykanie wody" na linii pomiędzy określonymi flagami i za dokładność w celności lądowania w wyznaczonych sektorach na plaży. Do zdobycia jest max. 100 punktów w skoku, z czego 60 na wodzie i 40 na plaży.
Bardziej szczegółowo wygląda to tak. Zawodnik stara się dotykać wody dokładnie na linii pomiędzy poszczególnymi flagami oznaczającymi bramki. Są cztery bramki, w odległościach 12m od siebie, każda punktowana inaczej. Pierwsza (równocześnie pełni funkcję bramki wejściowej) za 31 pkt, druga za 12, trzecia 9 i ostatnia za 4 pkt. Jak widać na samej wodzie można zdobyć nawet 60 punktów.
Po zaliczeniu bramek zawodnik powinien trafić w wyznaczony sektor na plaży. Najbardziej wartościowy kosztuje 40 punktów. Wszystkich sektorów jest w sumie osiem, z czego pięć pierwszych jest za punkty dodatnie, a trzy ostatnie są za punkty karne. Zaliczone sektory to takie, w których zawodnik miał kontakt z ziemią. Wartości poszczególnych sektorów, licząc w kolejności od bramki wejściowej wygląda tak: 9, 16, 24, 31 i 40 pkt. Kolejne sektory (karne) kosztują zawodnika -10, -25 i -40 pkt.
Idealnie byłoby wpaść w piąty sektor liczony za 40 punktów i to lądowanie ustać tylko w tym sektorze. Zbyt długie hamowanie (ślizg) i wpadnięcie nawet na linię z kolejnym sektorem skutkuje 10 punktową karą (60+40-10). Regulamin mówi, że samo lądowanie powinno być "ustane", a każde podparcie czy przewrotka kosztuje nas dodatkowo 10 punktów karnych. Załóżmy, że zawodnik zaliczył wszystkie bramki (linie) na wodzie (60 pkt), a później przyziemił w sektorze za 24 pkt, ale ślizgiem na tyłku przejechał, aż do sektora karnego za -25 punktów, to liczymy 60+24-25 i -10 za nieustane lądowanie (ślizg) = 49 pkt . Jeżeli ślizg lub bieg zaczyna i kończy się w części dodatnich sektorów, to liczymy najmniej punktowany (najbliższy) sektor.
Wynik z tej konkurencji to suma punktów za dotykanie linii na wodzie i lądowanie na plaży (od 0 - 100 pkt). Tutaj też obowiązuje procentowe przeliczanie punktów, gdzie najlepszy wynik otrzymuje 100 punktów.
Ostatnią, jeszcze nigdy w Polsce nie rozgrywaną konkurencją jest prędkość (speed). W odróżnieniu od poprzednich konkurencji tor nie jest prosty, ale prowadzi po dokładnie zdefiniowanym w przepisach łuku (zdefiniowana odległość łuku, kąt skrętu i szerokość toru). Zadaniem jest wejście w bramkę wejściową, lot po łuku (bez wypadnięcia za tor) i przelot przez bramkę wyjściową. Mierzony jest czas przelotu w sekundach, zgodnie z przepisami FAI z dokładnością do trzech miejsc po przecinku. W praktyce, bez specjalistycznych urządzeń, wspierając się jedynie analizą video - ograniczeni jesteśmy do setnych części sekundy. Złamanie blejda to kara 5 sekund. Wypadnięcie poza tor, przewyższenie poza bramki - 0 pkt. Ciekawostką jest to, że skoczek, który nie doleci do bramki wyjściowej może do niej dobiec, pod warunkiem, że utrzyma czaszę nad głową.
Wiemy już jak wyglądają takie zawody, jak powinny być liczone i sędziowane. Wierzę, że kolejne swoopowe zawody w Ostrowie, które mają się odbyć wraz z treningami już 6-7 września, dostarczą przynajmniej tyle samo emocji i radości co poprzednie edycje "Piasków". Mam też nadzieję, że doświadczenie, które zdobyliśmy w trakcie ostatnich zawodów pozwoli nam na rzetelne informowanie o wynikach nie tylko samych zawodników, ale przede wszystkim publiczność. Na tą okazję przygotowałem system do prezentacji wyników on-line. Wystarczy wpisać w odpowiednie miejsca uzyskane metry, punkty czy sekundy i w tym samym momencie będą dostępne w postaci punktów i rankingów na stronie internetowej. Obiecuję, że tak będzie - oczywiście pod warunkiem, że otrzymam na bieżąco poszczególne wyniki cząstkowe z danych kolejek.
Dla zaspokojenia (chyba głównie swojej) ciekawości zamieszczam link z aktualnymi wynikami (już prawidłowo liczonymi) z ostatnich zawodów Swoop w Ostrowie.
Jak widać po tabeli, konkurencja odległościowa mogła jeszcze budzić jakiekolwiek emocje wśród zawodników i publiczności, ale konkurencję celnościową całkowicie zdominowanaliśmy, nie pozostawiając złudzeń konkurencji ;) Kempes nie tylko miał naprawdę zajebiście punktowane skoki, ale przede wszystkim najbardziej efektowne lądowania i zdjęcia.
A teraz poważnie to Mahoo w 3'ciej kolejce poleciał zajebisty skok i zgarnął 84 punkty, ale Kempes nie pozostał dłużny i dorzucił kolejnych 69 punktów, tym samym wygrywając drugie miejsce w tej konkurencji. Tak dobry wynik Mahoolca to prawdopodobnie efekt zmoczonej czaszy w poprzedniej kolejce, gdy po przeciągnięciu na tylnych taśmach nie dociągnął do brzegu :)
Tego roku taktyka Brochy, czyli latania spokojnego i asekuracyjnego pozwoliła zająć dopiero 3 miejsce, choć po drugiej kolejce był na drugim miejscu.
Poza tym Konrad poskładał blejdy ;), DaFi nie zrozumiał się z regulaminem ;), Lasek latał zdecydowanie NAJDAALEJ, Shreq straszył potwornie niskimi zakrętami. O czymś zapomniałem? Sajgonka ma 2 dziury na klacie, które co weekend nacinamy ;)
środa, 4 lipca 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)