czwartek, 21 czerwca 2007

Honda Shadow 750

Na zdjęciu co prawda nie widnieje tytułowa Honda Shadow, ale zdecydowanie nawiązuje do tematu. Otóż zwariowałem na punkcie motocykla. Zaczęło się kiedy zupełnie przypadkowo pożyczyłem najzwyklejszy pierd, czyli skuterek i pojechałem kilka razy do pracy, skutecznie omijając poranne ;) korki. Postanowiłem nabyć (dowolną drogą) motocykl. Przymierzałem się praktycznie do wszystkiego, aż w końcu na celowniku pojawiła się Yamaha Fazer 600. Problem w tym, że w domu cały czas nie ma drzwi do kibla, a dziura "na schody" straszy. Koniec końców Fazerki nie kupiłem, ale pomimo tego wszedłem w posiadanie dostojnej Hondy Shadow 750cc. Każdy kto mnie zna szybko odgadnie, że ja ten motór, albo ukradłęm, albo pożyczyłem, co na jedno wychodzi, bo grosza za niego nie dałem. Cieszę się z każdej, najmniejszej sposobności, aby gdzieś (choćby gdziekolwiek) pojechać. Najgłupszy pretekst będzie dla mnie najpoważniejszym celem ;) Niestety, nieubłaganie nadchodzi ten czas (natenczaswojskirógwydymał), żeby ów motór oddać. Powstaje pytanie z czego zrezygnuję.. ze schodów czy drzwi do kibla? ;)

1 komentarz:

Zuzia pisze...

Jesteśmy (ze skuterkiem) obrażeni. Za "najzwyklejszy pierd".